„Skupiamy się na ciężkiej pracy”


W zeszłym miesiącu głównie graliśmy i radziliśmy sobie na treningach z bieżącymi sytuacjami meczowymi. Teraz możemy bardziej skupić się na samej pracy treningowej, ale też trochę odpocząć, bo nie ma presji grania co trzy dni – mówi Moritz Karlitzek, przyjmujący Indykpolu AZS Olsztyn.

Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn mają za sobą 11 rozegranych spotkań w fazie zasadniczej. Zawodnicy prowadzeni przez Daniela Plińskiego, z dorobkiem 22 punktów zajmują 5 miejsce w ligowej tabeli. W najbliższy weekend ekipę ze stolicy Warmii i Mazur czeka przerwa i zasłużony odpoczynek – spotkanie 11 kolejki z Aluron CMC Wartą Zawiercie, z powodu wyjazdu ekipy Jurajskich Rycerzy na Klubowe Mistrzostwa Świata, zostało przyspieszone i rozegrane w połowie listopada (zwycięstwo Aluronu CMC 3:2).

Akademicy z Kortowa powrócą do rywalizacji w sobotę, 20 grudnia w starciu z Asseco Resovią Rzeszów (Hala Urania, godz. 14:45). Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, olsztynianie zmierza się także na wyjeździe z InPost CHKS Chełm (wtorek 23.12, godz. 17:30). Stawką tych dwóch spotkań są nie tylko punkty do ligowej tabeli, ale także awans do ¼ Tauron Pucharu Polski (do tej fazy awansuje 6 najlepszych drużyn po pierwszej rundzie fazy zasadniczej).

Jak zniósł ciężki listopad? Nad czym zespół zamierza pracować podczas krótkiej przerwy? Czy zastanawiał się, jak spędzi Święta Bożego Narodzenia? Tego dowiesz się z krótkiej rozmowy z Moritzem Karlitzkiem, przyjmującym Indykpolu AZS Olsztyn.

Mateusz Lewandowski: Listopad był dla nas bardzo intensywny – rozegraliśmy aż osiem spotkań. Jak fizycznie i mentalnie zniosłeś ten wymagający okres?

Moritz Karlitzek: – Myślę, że całkiem nieźle, choć to był dla nas naprawdę ciężki miesiąc. Rozegraliśmy mnóstwo spotkań i trudno było ogarnąć wszystko – ciało, zdrowie, regenerację. Ale uważam, że możemy być zadowoleni z tego, jak prezentowaliśmy się w listopadzie. Ostatni mecz w Lublinie na pewno nie był udany, ale jeśli obejrzy się go w całości, to możemy jednak znaleźć pozytywy.

W Lublinie przyszło nam zmierzyć się z wymagającym rywalem. Czy Twoim zdaniem taki mecz, przy tak napiętym kalendarzu, prędzej czy później musiał nam się przydarzyć?

– Każdy mecz ma swoją własną historię, więc nie czekałem na żaden „zły moment” ani nic podobnego. Musimy jednak zrozumieć, że graliśmy z niesamowitą drużyną, która jest teraz w naprawdę dobrej formie. Z drugiej strony, my nie pokazaliśmy naszej gry i dlatego wyglądało to tak, jak wyglądało.

Za nami 11 spotkań fazy zasadniczej. Jak oceniasz początek rozgrywek w naszym wykonaniu – zarówno pod względem wyników, jak i stylu gry?

– Tak jak mówiłem – ogólnie jestem bardzo zadowolony. W każdym meczu, również w tym w Lublinie, walczyliśmy i pokazywaliśmy dobry poziom siatkówki. Chcę po prostu dalej iść tą drogą.

Jesteś w Olsztynie już od kilku lat i dobrze znasz realia klubu. Jak z Twojej perspektywy wyglądało wprowadzenie Johannesa Tille do zespołu i czy Wasza znajomość z kadry pomogła mu szybciej zaaklimatyzować się w drużynie?

– Mam nadzieję, że tak (uśmiech). Oczywiście dużo łatwiej jest się zaaklimatyzować, kiedy przyjeżdżasz do nowego kraju i masz obok siebie kogoś bardziej doświadczonego. Graliśmy ze sobą, kiedy mieliśmy około 10 lat, więc znam go już bardzo długo. Na pewno jest jednym z moich najbliższych przyjaciół. Bardzo się cieszę, że mogę spędzać z nim tyle czasu każdego dnia.

Przed nami weekend bez ligowego grania. Jak według Ciebie sztab szkoleniowy wykorzysta ten czas – bardziej na regenerację czy na pracę nad detalami?

– Jedno i drugie. W zeszłym miesiącu głównie graliśmy i radziliśmy sobie na treningach z bieżącymi sytuacjami meczowymi. Teraz możemy bardziej skupić się na samej pracy treningowej, ale też trochę odpocząć, bo nie ma presji grania co trzy dni. Jeśli nie gramy przez dwa tygodnie, staramy się trenować jak najlepiej. Jeśli gramy co trzy dni – skupiamy się na meczach i również staramy się grać jak najlepiej. Dla mnie to neutralne.

Do końca roku zostały nam jeszcze dwa ligowe spotkania. Ile punktów uznałbyś za dobry „prezent” dla zespołu i kibiców na Święta?

– Oczywiście sześć, ale przede wszystkim chcę, żebyśmy zagrali na naszym najwyższym poziomie. Jeśli to się uda, to mamy na to duże szanse.

Skoro mowa o Świętach – gramy zarówno tuż przed, jak i krótko po nich. Czy zdążyłeś już pomyśleć o tym, jak spędzisz ten wyjątkowy czas przy tak intensywnym kalendarzu?

–  Wigilii jeszcze nie mam do końca zaplanowanej, bo moja rodzina będzie w Niemczech, a ja w Olsztynie. W pierwszy dzień świąt wrócą i na pewno spędzę ten czas z nimi.