– Jesteśmy po prostu dobrą drużyną. „Drużyna” to w tym przypadku słowo klucz – to daje nam wyniki, dobrą atmosferę i możliwość rozwoju. Dobrze pracujemy i to widać na boisku – mówi Karol Borkowski, przyjmujący Indykpolu AZS Olsztyn przed pierwszym meczem w 2026 roku.
Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn przygotowują się do startu rundy rewanżowej rozgrywek PlusLigi oraz turnieju finałowego TAURON Pucharu Polski. Ekipa ze stolicy Warmii i Mazur, swój pierwszy mecz w 2026 roku rozegra we wtorek, 6 stycznia o godz. 15:00 – rywalem akademików z Kortowa w Hali Urania będzie Barkom Każany Lwów. Powrót na ligowe boiska miał nastąpić nieco szybciej, lecz konfrontacja z PGE GiEK Skrą Bełchatów, zaplanowana na 4 stycznia, z powodu problemów zdrowotnych w ekipie rywali, została przełożona na inny termin.
Jaki był jego 2025 rok? Jak ocenia pierwszą rundę fazy zasadniczej w naszym wykonaniu? Z jakimi nadziejami przystępuje do pierwszych spotkań w nowym roku oraz turnieju finałowym TAURON Pucharu Polski? Tego dowiesz się z krótkiej rozmowy z Karolem Borkowskim, przyjmującym Indykpolu AZS Olsztyn.
Mateusz Lewandowski: Karolu, witamy w nowym 2026 roku. Jak minął Tobie Sylwester i Nowy Rok?
Karol Borkowski: – Sylwester i Nowy Rok spędziłem bardzo spokojnie, w gronie najbliższych. Było naprawdę fajnie. Dodatkowo pogoda nas zaskoczyła – zimowa aura stworzyła świetny klimat. Lubię śnieg, choć wiadomo, że odśnieżanie nie należy do przyjemności, ale taka aura zawsze wywołuje uśmiech na twarzy.
Przełom roku to czas podsumowań. Jaki był to dla Ciebie 2025 rok?
– Rok minął bardzo szybko. Szczerze mówiąc, wcześniej nawet się nad tym nie zastanawiałem, ale na pewno był to dobry rok. Kiedy teraz o tym myślę – brązowy medal PlusLigi, udział w Final Four TAURON Pucharu Polski 2025, teraz kolejny awans do najlepszej czwórki TAURON Pucharu Polski. Wydaje mi się, że trudno byłoby wymarzyć sobie lepszy początek. Oczywiście ambicje zawsze podpowiadają, że można więcej, ale patrząc realnie, jestem bardzo zadowolony.
Rozszerzmy temat naszego zespołu. Jak patrzysz na pół roku spędzone w Indykpolu AZS Olsztyn, czyli czwarte miejsce po rundzie zasadniczej i awans do Final Four TAURON Pucharu Polski?
– Wydaje mi się, że jako drużyna nie mamy aż tak „głośnych” nazwisk jak inne zespoły, ale nasze elementy są bardzo dobrze połączone. Jesteśmy po prostu dobrą drużyną. „Drużyna” to w tym przypadku słowo klucz – to daje nam wyniki, dobrą atmosferę i możliwość rozwoju. Dobrze pracujemy i to widać na boisku.
Drugą rundę fazy zasadniczej rozpoczynamy w nieco zmienionych okolicznościach – inny rywal i inny termin meczu. Jak reagujecie na takie zmiany?
– Dla nas nie ma to większego znaczenia, tym bardziej że mówimy tylko o przesunięciu o dwa dni. Oczywiście cykl treningowy mógłby wyglądać nieco inaczej, ale to już jest kwestia sztabu szkoleniowego. Na szczęście nie mieliśmy jeszcze przygotowania taktycznego pod ekipę z Bełchatowa, więc zmiana rywala nie wpłynęła znacząco na nasze przygotowania. Ja skupiam się na tym, żeby codziennie dawać z siebie sto procent na treningu.
Coraz częściej mówi się już o Krakowie i turnieju finałowym TAURON Pucharu Polski. Czy traktujecie to jako nagrodę za pierwszą rundę i fajną przygodę?
– Zdecydowanie tak – to jest nagroda, ale możemy sprawić sobie jeszcze większą. Turniej finałowy TAURON Pucharu Polski zawsze rządzi się swoimi prawami. Myślę, że mamy realne szanse, żeby powalczyć o coś więcej. Sam udział w Final Four już wywołuje uśmiech na twarzy, a ja osobiście nie mogę się doczekać wyjazdu do Krakowa. Mieszkałem tam przez trzy lata, mam z tym miastem świetne wspomnienia i bardzo się cieszę, że tam wrócę.
Kup bilet