Sobotnie starcie z liderem PlusLigi


Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn w sobotę zmierzą się na wyjeździe z Aluron CMC Wartą Zawiercie. Spotkanie rozpocznie się o nietypowej godzinie – 12:30. – To będzie bardzo trudny mecz, na wymagającym terenie. Musimy pokazać charakter, odwagę i podjąć ryzyko, jeśli chcemy wrócić z punktami – mówi Kuba Hawryluk, libero ekipy ze stolicy Warmii i Mazur.

Siatkarzom Indykpolu AZS Olsztyn w miniony wtorek nie udało się po raz trzeci w tym sezonie pokonać Mistrza Polski – Bogdanki LUK Lublin. Ekipa ze stolicy Warmii i Mazur uległa przed własną publicznością 1:3. Po dwóch setach wygranych przez Mistrzów Polski, trzecia partia również układała się pod ich dyktando. Zawodnicy prowadzeni przez Stephane Antigę mieli nawet dwie piłki meczowe (24:22), lecz cztery asy z rzędu Moritza Karlitzka pozwoliły wrócić do gry akademikom. Czwarta odsłona to również walka po obu stronach siatki, lecz górą byli przyjezdni. Wtorkowa porażka spowodowała spadek olsztynian na 5 miejsce w ligowej tabeli (39 punktów).

Szansą na przełamanie będzie sobotnie, wyjazdowe spotkanie z Aluron CMC Wartą Zawiercie. Mecz rozpocznie się o nietypowej godzinie – 12:30. Dla akademików z Kortowa będzie to pierwsza konfrontacja rozgrywana o tak wczesnej porze. Zawiercianie są już zaznajomieni z wczesną godziną walki o ligowe punkty – 6 grudnia 2025 roku, mierzyli się oni z Ślepskiem Malow Suwałki i zwyciężyli 3:0.

Zawodnicy prowadzeni przez Michała Winiarskiego są liderem PlusLigi. Aluron CMC Warta zgromadziła do tej pory 50 punktów, a złożyło się na to 17 zwycięstw i tylko 5 porażek. We wtorkowy wieczór, zawiercianie pokonali na wyjeździe, bez straty seta ekipę z Suwałk. Statuetkę MVP zdobył Bartosz Kwolek, a oprócz niego, drugim najlepszym punktującym był Aaron Russell (15 pkt.). Trzon ekipy stanowią także: Miguel Tavares, Mateusz Bieniek, Juril Gladyr, Bartłomiej Bołądź, Kyle Ensing czy Jakub Popiwczak.

Przypomnijmy, że w pierwszym meczu rozegranym 19 listopada 2025 roku, ekipa ze stolicy Warmii i Mazur uległa przed własną publicznością 2:3. Spotkanie dostarczyło kibicom wielu emocji, bowiem w Uranii zmierzył się liderem z wiceliderem. Ostatecznie dwa punkty powędrowały do obecnego lidera tabeli, który mogą się także pochwalić lepszym bilansem bezpośrednich spotkań – 15:7.

Mateusz Lewandowski: Kuba, w ostatnim meczu niestety przegraliśmy z Bogdanką LUK Lublin 1:3. Czego najbardziej żałujesz z tego spotkania? Czy jest coś, czego nie udało się zrealizować drużynowo?

Kuba Hawryluk: – Na pewno walczyliśmy w tym meczu i tego nie można nam odebrać. Mieliśmy swoje szanse i szkoda, że ich nie wykorzystaliśmy. Teraz jednak skupiamy się już na kolejnym spotkaniu.

Czy kiedykolwiek widziałeś coś podobnego do końcówki trzeciego seta i zagrywek Moritza Karlitzka?

Nie, nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem. Emocje były ogromne. To było naprawdę efektowne zagranie i myślę, że kibicom mogło się bardzo podobać to, co zrobił Moritz.

Czy Twoim zdaniem nasza forma w drugiej rundzie faluje? Wyniki są inne niż na początku sezonu – zwycięstwa przeplatamy porażkami. Z czego to może wynikać?

Sezon jest bardzo długi i wymagający, dlatego trudno utrzymać najwyższy poziom przez cały czas. To naturalne. Najważniejsze, żeby najlepsza forma przyszła na kluczowe mecze, które są jeszcze przed nami.

Najbliższe spotkanie w Zawierciu rozpocznie się o 12:30. Przypominają się czasy młodzieżowe z tak wczesnymi godzinami meczów? Czy dla Ciebie to duża różnica, czy zaczynamy o 12:30, czy na przykład o 20:00?

Wydaje mi się, że zdarzały się mecze o podobnych porach. Myślę, że nawet lepiej gra się wcześniej. Gdy mecz jest o 20:00, trzeba czekać cały dzień. Przy spotkaniu o 12:30 można szybciej wyjść na boisko i od razu skupić się na grze.

Czym możemy powalczyć w Zawierciu, aby zdobyć kolejne punkty do ligowej tabeli?

To będzie bardzo trudny mecz, na wymagającym terenie. Musimy pokazać charakter, odwagę i podjąć ryzyko, jeśli chcemy wrócić z punktami.