Niedzielny wyjazd do Gdańska


Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn wracają do rywalizacji w PlusLidze. Ekipa prowadzona przez Daniela Plińskiego, w niedzielę na wyjeździe zmierzy się z Energą Treflem Gdańsk. Początek spotkania w Ergo Arenie o godz. 17:30. – Nasi rywale mają bardzo dobrą zagrywkę i są waleczni. To ich najmocniejsze strony  – mówi Jakub Ciunajtis, libero akademików z Kortowa.

Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn w miniony weekend rywalizowali w turnieju finałowym TAURON Pucharu Polski. Ekipa ze stolicy Warmii i Mazur zakończyła zmagania w najlepszej czwórce. Akademicy z Kortowa w półfinale ulegli Bogdance LUK Lublin 2:3. Spotkanie, trwające ponad dwie i pół godziny, dostarczyło kibicom sporo emocji. Lepsi ostatecznie okazali się aktualni Mistrzowie Polski, którzy awansowali do finału. W nim okazali się lepsi od Asseco Resovii Rzeszów, zwyciężając bez straty seta.

Po rywalizacji w Krakowie, olsztynianie otrzymali dwa dni wolnego. We wtorkowy poranek zawodnicy rozpoczęli przygotowania do kolejnego ligowego starcia, jakim będzie wyjazdowy pojedynek z Energą Treflem Gdańsk (niedziela, godz. 17:30). Ekipa prowadzona przez Mariusza Sordyla w miniony piątek pokonała przed własną publicznością Ślepsk Malow Suwałki 3:2. Przed rozpoczęciem 17 serii gier, w ligowej tabeli gdańszczanie zajmują 6 pozycję z dorobkiem 26 punktów (10 wygranych i 5 przegranych). Akademicy z Kortowa są na 3 miejscu, gromadząc 29 „oczek” (10 wygranych i 4 porażki – jedno spotkanie rozegrane mniej).

Kto stanowi trzon ekipy Energii Trefla? Z całą pewnością są to najlepiej punktujący zawodnicy: atakujący Aliaksei Nasevich (271 pkt – dla porównania Janek Hadrava ma ich 202) oraz przyjmujący – Tobias Christian Brand (255 pkt) i Piotr Orczyk (189 pkt – Karlitzek zgromadził 267, a Halaba 189 „oczek”). Skład uzupełniają także Joe Worsley,  Voitto Koykka, Paweł Pietraszko, Moustapha M’Baye, Piotr Nowakowski czy Damian Schulz.

Przypomnijmy – w pierwszym meczu górą byli olsztynianie, którzy zwyciężyli 3:1. Spotkanie dostarczyło kibicom wielu emocji – tylko pierwsza z czterech rozegranych tego dnia partii padła łupem gości. Pozostałe trzy zakończyły się zwycięstwem akademików z Kortowa, którzy dopisali komplet punktów do ligowej tabeli. Statuetkę MVP otrzymał Mortiz Karlitzek.

Co dał mu turniej finałowy TAURON Pucharu Polski? Jakie reaguje na komentarze Kibiców po tym turnieju? Co jest w stanie powiedzieć na temat najbliższego rywala? Tego dowiesz się z krótkiej rozmowy z Jakubem Ciunajtisem, libero Indykpolu AZS Olsztyn.


Mateusz Lewandowski: Jakub, nie sposób nie zacząć naszej rozmowy od wydarzeń z minionego weekendu w Krakowie i turnieju finałowego TAURON Pucharu Polski. To było Twoje pierwsze doświadczenie z tak dużym turniejem, ogromną halą i liczną publicznością. Jak się czułeś przez ten cały weekend?

Jakub Ciunajtis: – To było świetne wydarzenie. Na pewno zdobyłem ogrom nowego doświadczenia na tak wysokim szczeblu rozgrywek. Bardzo się cieszymy, że mogliśmy tam zagrać. Rywalizowaliśmy jak równy z równym z ligową czołówką i naprawdę zabrakło niewiele. Jestem przekonany, że to zaprocentuje w dalszej części sezonu.


A było trochę nerwów, kiedy przed pierwszym gwizdkiem wybrzmiał hymn Polski?

– Nie powiem, że nogi zadrżały, ale na pewno było to bardzo miłe przeżycie. Coś nowego, co dało dodatkowego „kopa” do gry.

Choć swój udział zakończyliśmy w półfinale, to możemy spotkać się z wieloma opiniami Kibiców, że „wygraliście ich serca” i przyznają wam nieoficjalne drugie miejsce. Jak reagujesz na takie komentarze?

– To bardzo miłe i daje dużo nowego paliwa do grania. Od początku sezonu pokazujemy, że zawsze walczymy – o każdą piłkę i każdy punkt, niezależnie od przeciwnika i sytuacji na boisku. Widać, że to się kibicom podoba.

A czysto siatkarsko – co ten turniej dał Tobie osobiście?

– Na pewno więcej spokoju i pewności w grze. Każdy kolejny mecz, set i punkt to zebrane doświadczenie. Gra w takich warunkach na pewno zaprocentuje w przyszłości.

Czas wrócić do ligowej rzeczywistości – już w niedzielę wyjazdowy mecz z Energą Treflem Gdańsk. Co zrobić, żeby nie osiąść na laurach po TAURON Pucharze Polski?

– Nie zmieniać nic i pracować dokładnie tak samo, jak do tej pory. Oczywiście wygraliśmy z Gdańskiem 3:1 w pierwszym meczu, ale to już historia. Minęło sporo czasu i wiele rzeczy się zmieniło.

Wracacie jeszcze do analizy tamtego spotkania? Czego spodziewasz się po drużynie z Gdańska?

– Tak, na pewno będziemy je analizować. Trenujemy stricte pod ten pojedynek, bowiem nasi rywale mają bardzo dobrą zagrywkę i są waleczni. To ich najmocniejsze strony.