Z kart historii AZS Olsztyn. Sezon 2015/2016


Po nieudanym sezonie 2014/2015, trener Andrea Gardini miał za zadanie awansować do najlepszej ósemki PlusLigi. Kontuzja podstawowego atakującego mocno pokrzyżowała plany akademikom…

Nowy trener, Andrea Gardini, przed sezonem 2015/2016 postanowiło mocno „przewietrzyć” szatnie. Mocno przetasowany skład, miał pozwolić drużynie na włączenie się do walki o miejsce w górnej połowie tabeli. Z klubu odeszli m.in. Levi Alves Cabral, Piotr Hain, Piotr Łuka, Franciszek Ogurcak, Grzegorz Szymański czy Juraj Zatko. Do drużyny akademików dołączyli natomiast – Thomas Koelewijn, Filip Stoilović, Paweł Woicki, Marcin Waliński czy Jakub Zabłocki.

Nastrone w zespole były bardzo optymistyczne. Nowym kapitanem został mianowany Paweł Woicki. Na przedsezonowej konferencji prasowej stwierdził. – Widać, że trener Andrea Gardini ma wizję zespołu. Jego pomysł mi się podoba i chciałem brać w nim udział. W każdym meczu będziemy udowadniać, że zasługujemy na grę w Indykpolu. Miejsca 3-6.? Myślę, że są to realne pozycje, o które na pewno będziemy się bić – zapowiedział Woicki.  

Krótko na temat nowego sezonu wypowiedział się również sam szkoleniowiec. – Mamy zupełnie nową ekipę, złożoną z nowych, interesujących zawodników. Chciałbym, żeby nasz obiekt na każdym meczu był wypełniony do ostatniego miejsca – oznajmił Gardini.

W okresie przygotowawczym, siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn rozegrali łącznie odbyli aż 15 sparingów. Zanotowane w nich rezultaty mogły napawać optymizmem, ponieważ akademicy wygrali aż 11 razy. Podopieczni Gardiniego dwukrotnie pokonali między innymi PGE Skrę Bełchatów oraz czterokrotnie Lotos Trefl Gdańsk.

Pierwsza runda sezonu zasadniczego w wydaniu Akademików była udana. Sporą sensacją było pokonanie na wyjeździe PGE Skry Bełchatów 3:1. Akademicy z Kortowa w pierwszej części sezonu było zespołem swojego boiska. Aż do ostatniej, 13 kolejki pierwszej rundy, Indykpol AZS wygrywał każdy mecz w Hali Urania. Olsztyńska twierdza padła dopiero pod naporem ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.

Problem za to były spotkania wyjazdowe. Akademicy nie znaleźli patentu na wygrywanie poza własnym boiskiem i byli górą tylko w starciu z AZS Częstochowa. Bilans wygranych i porażek pozwalał na utrzymywanie się w środku ligowej stawki. Na półmetku rywalizacji, Indykpol AZS zajmował ósme miejsce i tracił tylko trzy „oczka” do piątej lokaty.

Runda rewanżowa przebiegła jednak zupełnie inaczej. O ile w pierwszej fazie olsztynianie zanotowali tylko trzy porażki, o tyle w drugiej było ich aż dziewięć. Na domiar złego, kontuzji stawu skokowego podczas turnieju kwalifikacyjnego do Igrzysk Olimpijskich nabawił się Bram van den Dries. Władze klubu postanowiły skorzystać z furtki o nazwie transfer medyczny i do zespołu ze stolicy Warmii i Mazur dołączył Fin Mikko Oivanen.

Transfer fińskiego siatkarza nie poprawił jednak sytuacji olsztyńskiego zespołu. Na osiem ostatnich pojedynków, AZS wygrał tylko jeden. Rundę zasadniczą, akademicy zakończyli na dziewiątej pozycji. W meczach o 9. lokatę na koniec sezonu, Indykpol AZS musiał uznać wyższość Łuczniczki Bydgoszcz. Tak więc Indykpol AZS Olsztyn w kampanii 2015/2016, zakończył sezon na 10. pozycji – dalekiej od oczekiwań władz, sztabu szkoleniowego, zawodników oraz kibiców…