Z kart historii AZS Olsztyn. Sezon 2017/2018


Dziesięć lat czekali akademicy i ich kibice na awans Indykpolu AZS do czołowej czwórki w rozgrywkach PlusLigi. Akademicy z Kortowa walczyli o medale i byli bardzo blisko awansu do finału…

Piąte miejsce na zakończenie poprzedniego sezonu w rozgrywkach PlusLigi rozbudziło apetyty olsztyńskich kibiców. Ekipa trenera Andrea Gardiniego grała wtedy jak z nut i w sezonie zasadniczym wygrała aż 11 spotkań z rzędu! W tym sezonie w porównaniu z poprzednim w składzie drużyny było niewiele zmian. Trzon zespołu, którzy stanowili m.in.: Paweł Woicki, Daniel Pliński, Jan Hadrava, Michał Żurek, Miłosz Zniszczoł czy ubiegłoroczny Mistrz Świata Juniorów Kuba Kochanowski, zdecydowali się na pozostanie w Olsztynie na kolejny rok. Doświadczonych zawodników wspomogli młodsi: Belg Tomas Rousseaux i Holender Robbert Andringa.Głównym trenerem zespołu został Roberto Santilli, a jego asystentem Marcin Mierzejewski.

W tym sezonie sprzedaliśmy rekordową liczbę karnetów. To pokazuje, jak bardzo promujemy Olsztyn, Warmię i Mazury – mówił podczas przedsezonowej konferencji prasowej Tomasz Jankowski, prezes Piłki Siatkowej AZS UWM S.A.

Paweł Woicki, rozgrywający Indykpolu AZS Olsztyn przed sezonem zwracał również uwagę na filozofię klubu. – Być może nie mamy wielkich gwiazd, ale jesteśmy drużyną. Jeśli wytrwamy w zdrowiu, to przy odrobinie szczęścia, możemy grać o takie same lokaty, jak w poprzednim sezonie. Chcemy sprawiać radość naszym kibicom. Ludzie w Olsztynie znają się na siatkówce i mam nadzieję, że naszą grą sprostamy ich oczekiwaniom.

 I tak też się stało. Chociaż było wiele wzlotów i upadków, siatkarze Indykpolu AZS fazę zasadniczą zakończyli na, 5. miejscu. Złożyło się na to 19 zwycięstw oraz 11 porażek. Indywidualnie siatkarze ze stolicy Warmii i Mazur brylowali również w statystykach.

 – Niezwykle trudno było awansować do fazy play-off, ponieważ w PlusLidze jest wiele dobrych zespołów – podkreśla Tomas Rousseaux, przyjmujący Indykpolu AZS Olsztyn. Jestem szczęśliwy, że udało nam się tego dokonać, ale to tylko awans. Przed nami jeszcze wiele spotkań, w których możemy bardzo dużo zdziałać.

 W pierwszej rundzie fazy play-off, podopieczni trenera Roberto Santilliego zmierzyli się z Asseco Resovią Rzeszów. Chociaż w pierwszym, pełnym emocji spotkaniu w Uranii lepsi okazali się rzeszowianie, to w stolicy Podkarpacia „rządzili” olsztyniacy. AZS dwukrotnie ograł Resovie 3:1 i to akademicy cieszyli się z awansu do najlepszej 4. Po raz ostatni, ekipa z Kortowa grała o medale 10 lat temu. Podopieczni trenera Roberto Santilliego w półfinale musieli jednak uznać wyższość ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, a w meczu o brąz – Trefla Gdańsk, zajmując ostatecznie 4. miejsce.

To był dobry sezon w naszym wykonaniu. Chociaż przemawia przeze mnie gorycz porażki i smutek z powodu braku medalu, to mimo wszystko jestem zadowolony z pracy, którą wykonaliśmy przez ostatnie 10 miesięcy. Przed sezonem nikt nie stawiał na nas, że awansujemy do fazy play-off. Pokazaliśmy wszystkim, że jesteśmy drużyną z charakterem i dzięki temu zaszliśmy tak daleko – stwierdził chwilę po ostatnim meczu w sezonie Robbert Andringa, przyjmujący Indykpolu AZS Olsztyn.

W podobnym tonie wypowiadał się również Roberto Santilli, trener akademików z Kortowa. – Przede wszystkim jestem zadowolony z tego, co wspólnie osiągnęliśmy – mówi włoski szkoleniowiec. – Oczywiście mieliśmy gorsze momenty, na przykład w grudniu, kiedy to zespół zanotował spadek formy. Udało nam się jednak odwrócić złą passę, co było widać w końcówce fazy zasadniczej, kiedy to z 8 spotkań wygraliśmy aż 7. Niestety, w ostatnich występach zabrakło nam sił, bo gdy rozpoczęła się gra w play-offach, rozgrywaliśmy mecze co trzy dni. Poza tym bardzo wiele sił kosztowała nas batalia z Resovią Rzeszów, w której udało nam się odwrócić losy rywalizacji, rozgrywając 3 spotkania, z których 2 w Rzeszowie dzień po dniu. Później przyszły bardzo wyrównane starcia w półfinale z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, a na końcu walka o brąz z Treflem Gdańsk. W efekcie czasem było tak, że sił starczyło nam tylko na dwa pierwsze sety. Mimo wszystko uważam, że sezon można zaliczyć do bardzo udanych – dodaje.

Wiadomo już, że w zespole zajdą kosmetyczne zmiany kadrowe. Trzon pierwszego składu zostanie zachowany. W Olszynie nadal będą grać: Paweł Woicki, Jan Hadrava, Robbert Andringa, Miłosz Zniszczoł, Michał Żurek, Mateusz Kańczok i Jakub Zabłocki. Z drużyną pożegnali się natomiast: Kuba Kochanowski (przejście do PGE Skry Bełchatów), Tomas Rousseaux (nowym klubem będzie GKS Katowice), Adrian Buchowski (transfer do MKS Będzin), Blake Scheerhoorn (transfer do FC Nantes) czy Łukasz Makowski.

Swoją bogatą karierę postanowił również zakończyć Daniel Pliński, który w stolicy Warmii i Mazur spędził 2 lata. Doświadczony środkowy 5 razy sięgał po Mistrzostwo i Puchar Polski. Jest rekordzistą pod względem liczby występów w PlusLidze, bowiem rozegrał w niej aż 498 spotkań. Z reprezentacją Polski zdobył złoty medal Mistrzostw Europy i srebrny – Mistrzostw Świata. – Jest to wymarzony moment do zakończenia kariery. Nie jest mi łatwo, gdyż siatkówka towarzyszyła mi przez całe życie. Ale czas już zmienić swoje życie i zająć się czymś innym. Drodzy Państwo, wierni kibice – dziękuję Wam bardzo z całego serca – podkreślił Daniel Pliński.

Ciąg dalszy nastąpi…