Remek Kapica: Nie narzucaliśmy sobie presji


– Nie narzucaliśmy sobie presji, wszystkie działania podejmowaliśmy z dużym spokojem. Najcięższy był ostatni mecz z Krispol Wrześnią i cieszę się, że zakończyliśmy go zwycięstwem – powiedział Remek Kapica po PreZero Grand Prix.

Zielona Armia wywalczyła awans do turnieju finałowego PreZero Grand Prix w minioną niedzielę, podczas zmagań na piaszczystych boiskach Monta Beach Volley Club w Warszawie. Akademicy wygrali z Ślepsk Malow Suwałki i Krispol Września (oba mecze po 2:1) i musieli uznać wyższość PGE Skry Bełchatów (0:2). Ekipa ze stolicy Warmii i Mazur zajęła drugie miejsce, dzięki czemu w ćwierćfinale zmierzy się z KGHM Cuprum Lubin (sobota, godz. 15:30 – Lotos Stadion Letni w Gdańsku).

Jak wyglądał turniej z jego perspektywy? Który mecz był najcięższy? Tego dowiesz się, czytając krótką rozmowę z Remkiem Kapicą.

Mateusz Lewandowski: Za nami turniej PreZero Grand Prix w Warszawie, podczas którego zajęliśmy drugie miejsce. Jak go ocenisz?

Remigiusz Kapica: – Bardzo dopisała nam pogoda, przez cały turniej było bardzo upalnie. Dla tych drużyn, m.in. dla nas, które grały dwa mecze pod rząd, było to duże wyzwanie. Jeśli chodzi o sam turniej, to wszystkie ekipy prezentowały bardzo wysoki poziom – świadczy o tym m.in. ilość tie-breaków. Myślę, że uśmiechnęło się do nas szczęście w tie-breaku z Krispol Września, dlatego to my pojedziemy na turniej finałowy do Gdańska.

Z jakimi założeniami przyjechaliście do Warszawy?

– Jeśli chodzi o mnie, to chciałem nacieszyć się jakąkolwiek możliwością rywalizacji po długiej przerwie. Nie narzucaliśmy sobie presji, wszystkie działania podejmowaliśmy z dużym spokojem. Najcięższy był ostatni mecz z Krispol Wrześnią i cieszę się, że zakończyliśmy go zwycięstwem.

Zajmując drugie miejsce, awansowaliśmy do turnieju finałowego, który odbędzie się w najbliższy weekend w Gdańsku. Wcześniej czeka nas jednak praca na siłowni oraz w hali. Pytając żartobliwie, czy liczysz na taryfę ulgową od trenera chwilę po tym turnieju i chwilę przed kolejnym?

– Wydaje mi się, że nie będziemy mogli na nią liczyć (uśmiech). Trening w hali to jednak co innego niż plaża. Na tym skupiamy się bardziej, dlatego z pełną świadomością mogę stwierdzić, że w najbliższym tygodniu czeka nas bardzo dużo pracy.