Porażka na inaugurację nowej Uranii


Choć siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn prowadzili już 2:0 w meczu z Bogdanką LUK Lublin, to ostatecznie musieli uznać wyższość rywala, ulegając po tie-breaku. Statuetkę MVP otrzymał Marcin Komenda.

Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn wrócili do Hali Urania po 996 dniach. Przypomnijmy – ostatni mecz akademików z Kortowa w legendarnym obiekcie na mapie Olsztyna odbył się 26.03.2021. Z dotychczasowego obiektu pozostał jedynie szkielet – Urania diametralnie mieniła swoje oblicze w środku. Trybuny w hali głównej pomieszczą ponad 4000 osób. Zbudowane zostało także zaplecze VIP, lodowisko czy hala rozgrzewkowa. Dzień 17.12.2023, zapisał się więc złotymi głoskami w historii AZS Olsztyn.

Przy komplecie publiczności, tj. ponad 4000 Kibiców, akademicy z Kortowa rozpoczęli niedzielne spotkanie w następującym składzie: Tuaniga na rozegraniu, Jakubiszak z Sapińskim na środku, Karlitzek z Szerszeniem na przyjęciu, Souza na ataku i Hawryluk jako libero.

Lepiej w mecz weszli goście, którzy prowadzili na początku 5:1. Ale olsztynianiom szybko udało się odrobić straty (8:8). Później spotkanie się wyrównało i do końca seta żadnej ze stron nie udało się zbudować większej przewagi. Zdecydowały zatem indywidualności. A konkretnie… Moritz Karlitzek, który asem serwisowym zapewnił gospodarzom wygraną 29:27. I kolejny raz potwierdził, że w tym elemencie jest jednym z najlepszych zawodników w PlusLidze.

W niedzielę niemiecki przyjmujący był bardzo skuteczny także w ataku. A wspierał go m.in. Alan Souza. Solidnie prezentowała się również dwójka środkowych: Jakubiszak i Sapiński. Co przełożyło się na trzypunktową przewagę w drugiej partii (13:10). Akademicy wyraźnie złapali wiart w żagle i grali swobodnie, pozwalając sobie także na niecodzienne zagrania (jak choćby kiwka Tuanigi). Dystans się zwiększał (18:14, 21:15). W końcówce LUK zbliżył się na jeden punkt (24:23), ale ostatecznie i tak wygrali olsztynianie – 25:23

Goście podjęli próbę odwrócenia losów tego meczu. Trener Massimo Botti dokonał kilku zmian w składzie. I przyniosły one efekt. Bo w połowie trzeciego seta jego drużyna prowadziła 16:12 i utrzymała czteropunkową przewagę do stanu 19:15. Javier Weber wpuścił na parkiet Manuela Armoę, Kamila Szymenderę i Karola Jankiewicza. Impuls do odrabiania strat znów dał Moritz Karlitzek. Olsztynianie zbliżyli się na dwa punkty (17:19), ale niestety ponownie dali dojść do głosu gościom, w których szeregach błyszczał zwłaszcza Alexandre Ferreira. Dobra końcówka dała im pewne zwyciętwo 25:18.

Na czwartą partię akademicy wyszli bez Nicolasa Szerszenia i Joshua Tuanigi. Na parkiecie zostali Manueal Armoa i Karol Jankiewicz. Ale wciąż lepiej prezentowali się zawodnicy z Lublina, którzy prowadzili kolejno 6:3, 8:4. 10:5 i… 14:7. Siedmiopunktowa przewaga utrzymywała się do stanu 19:12. Wtedy impuls do odrabiana strat dał Manuel Armoa, który popisał się dwoma skutecznymi blokami. W końcówce do gry wrócili Tuaniga i Szerszeń. Ale goście nie wypuścili prowadzenia i znów wygrali pewnie 25:20, doprowadzając do tie-breaka.

W nim nadal grali pewnie prowadząc 4:1 i 7:2. Gospodarze popełniali mnóstwo błędów, szczególnie w ataku. Kiepsko funkcjonowało także przyjęcie. Mimo błędów udało się na moment zniwelować straty (5:8). Ale w końcówce znów siłę i dobrą formę pokazał LUK zwyciężając 15:9 a w całym spotkaniu 3:2.

Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn w kolejnym meczu zmierzą się z Treflem Gdańsk (sobota, 23.12 o godz. 17:30). Akademicy z Kortowa do Hali Urania powrócą 30.12 w starciu z PGE GiEK Skrą Bełchatów (godz. 17:30) oraz 2.01 z Projektem Warszawa (15:45). Bilety wkrótce na bilety.indykpolazs.pl.

Partner Meczu –